Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MAKE UP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MAKE UP. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 marca 2016

Paletka Sleek i-Divine STORM 578 + makijaz

Witajcie Kochani
Miało być o czym innym , ale po zrobieniu makijażu paletka Sleek stwierdziłam, że to są całkowicie moje kolory. Uwielbiam ciemniejsze odcienie niebieskiego, które się tam znajdują. Ten post powstał bardzo spontanicznie. :)
Paletka zawiera świetnie napigmentowane cienie. Jest tutaj więcej perłowych odcieni i tylko 3 matowe. Ale generalnie zawiera wszytsko co potrzebne i do smokey eye i do dziennego makijażu. 


Produkt jest produkowany w Chinach, ale zaprojektowany i opracowany w UK. Jak zwał tak zwał żaden dotychczasowy produkt ze Sleeka nie zrobił krzywdy na moich oczach czy twarzy , a mam tych produktów sporo. Paletka wyposażona jest w duże lusterko i dwie pacynki do nakładania cieni, których nie używam wcale. Dodatkowo mamy przezroczystą folię z nazwami cieni, która zabezpiecza nasze cienie przed osypaniem się i zabrudzeniem lusterka. 

Sami popatrzcie jaka piękna jest ta paletka.



Mamy tutaj beże ciemne , jasne ..niebieski, turkusowy, czarny, itd,. Mozna powiedzieć,że wiekszość odcieni "burzy". Nazwy odcieni też do tego nawiązują np. od góry mamy zaczynając od lewej sand storm, snow storm, calm before the storm, thunder storm, perfect storm, firestorm. Od dołu od lewej: dust storm, gathering storm, storm cloud, electric storm, eye of storm, blackout. 
Radzę za każdym razem otrzepywać pędzelek zanim nałożymy go na powiekę, żeby ewentualnie uniknąć efektu osypania się na policzek, czego nie zauważyłam. 

A teraz zobaczcie jak prezentują się poszczególne cienie. 



Jak dla mnie to kolory super. Blendują się również dobrze. Odcień snow storm można użyć pod łuk brwiowy i w kąciki oka. 

A teraz zaprezentuje Wam mój dzisiejszy makijaż, który też powstał całkowicie na spontanie:) 


W tle zobaczycie jednego z moich piesków, który towarzyszy mi wszędzie :)



Użyłam tylko 4 kolorów, bałam się użyć więcej, żeby nie przesadzić ;) 



Dziękuję za poświęcony czas i do następnego razu :)

Pozdrawiam

Kapturkowa :)

wtorek, 8 marca 2016

L'oreal brow artist shaper - kredka do brwi

Witajcie Kochani !
Wracam po przerwie. Nie będę się już tłumaczyć czemu nie pisałam, czas na to nie pozwalał. W międzyczasie pojawiło się u mnie sporo nowości. Kosmetyk o którym będę dziś pisać nie jest nowy i został na nowo przeze mnie wygrzebany z szuflady, gdyż zapomniałam o jego istnieniu. Będzie dziś mowa o kredce do brwi z woskiem z firmy L'Oreal - Brow Artist Shaper.
Co to za cudo? Ano takie, które zobaczycie na zdjęciu. Zdjęcie wzięłam z neta, bo moja kredka już jest w znacznym zużyciu

Jak widzicie z jednej strony jest kredka koloryzująca i grzebyczek a z drugiej wosk w kredce. Z tego co wiem to dostępne są trzy kolory. Mój odcień to 03 brunette, który okazał się niestety troszkę za ciemny, ale zamówiłam sobie jaśniejszy. 
Używanie tego typu kosmetyków bardzo oszczędza nam czas. Przy pomocy tej kredki jestem w stanie bardzo szybko wykonać makijaż brwi, a jak wiecie ja nie lubię za długo bawić się w makijaż, bo zależy mi coraz częściej na oszczędności czasu niż na spędzeniu 2 godzin na malowaniu się. 
Szczoteczka jest dla mnie za wąska przez co ciężej jest mi ujarzmić wszystkie włoski za jednym pociągnięciem, więc tutaj zawsze z pomocą przychodzi mi moja ulubiona kredka z Catrice, która znalazła się w moich ulubieńcach 2015 roku.
Jeśli chodzi o sama idee dołączenia wosku do kosmetyku to jest to wygodne, ale radzę Wam najpierw przeczesać brwi , pokryć je woskiem i dopiero potem umalować. Jeśli zrobicie to na odwrót Wasze brwi będą wyglądać nieestetycznie.
Poniżej pokaże Wam moje dotychczasowe zużycie produktu


Jak widzicie na zdjęciu zużycie kredki względem wosku niestety jest nierównomierne, a szkoda, bo wydaje mi się, że kredki pozbędę sie szybciej niż wosku. 
Ogólnie kredka jak dla mnie jest mięciutka i bardzo dobrze napigmentowana. Sunie po brwiach jak masełko, dlatego szybciej się zużywa przez co produkt jest mało wydajny jak dla mnie. W Irlandii kosztuje niecałe 8 euro. Szkoda mi wydawać taka kasę za produkt, który mi się zaraz zużyje. Zamówiłam drugą, bo jestem ciekawa jej koloru, czy będzie dla mnie odpowiedni. Jak na razie nic nie pobije mojej kredki z Catrice, która starcza mi na długo i jest dużo tańsza. 
Według mnie kredka powinna być minimalnie twardsza przez co zużycie byłoby lepsze i trochę cieńsza przez co byłaby bardziej precyzyjna i dokładniejsza, no ale każdy ma inne upodobania. :)
To co mogę powiedzieć to fakt, że kredka trzyma się cały dzień. Ogólnie to całkiem fajny produkt. Jestem nega ciekawa tego jaśniejszego koloru, czy nie będzie dla mnie zbyt jasny.
Czy któraś z Was posiada/posiadała ten kosmetyk ?
Jestem ciekawa Waszych opinii :)

Pozdrawiam 

Nie zapomnijecie o subskrypcji i polubieniu mojej strony na fb o tym samym tytule co blog. Jak nie mam czasu na pisanie to czasem wrzucam tam więcej rzeczy.

Do następnego razu

Kapturkowa :)



środa, 10 lutego 2016

Ulubieńcy makijażowi 2015

Witajcie Kochani,
Dziś ostatni post z serii ulubieńcy 2015, który został podzielony na 3 części. Dzisiaj część trzecia. Pozostałe części możecie zobaczyć w postach:
  • ulubieńcy pielęgnacyjni 2015 roku KLIK
  • ulubieńcy niekosmetyczni 2015 roku KLIK
Chciałabym zaznaczyć, że wszystkie zdjęcia robiłam w sztucznym świetle więc gdzie nie gdzie może odbijać się światło za co z góry przepraszam oraz mogą być widoczne cienie tam gdzie znajdują się napisy. Mam nadzieje, że nie będzie to Wam przeszkadzać, bo są to raczej znane produkty. Jak zobaczycie na zdjęciach wszystkie przedstawione produkty są przeze mnie intensywnie używane a niektórych używam już n-ty raz.

Myślę, że zaczniemy od początku, czyli od primera. Niestety, ale w 2015 roku nie znalazłam idealnego primera, który powaliłby mnie na kolana.Używałam te z Rimmela, ale one raczej jedynie dodatkowo nawilżały moją skórę. Owszem makijaż jako tako utrzymywał się cały dzień, jednak musiałam dokonywać poprawek w ciągu dnia.

W kategorii podkłady najfajniejszy dla mnie okazał się podkład z firmy Bourjois Healthy Mix, odcień 51 Light vanilla. Całkiem dobry podkład o miłym zapachu i odcieniu, który nie robił ze mnie różowej świnki. Nie był ideałem , bo od czasu do czasu potrafił podkreślać suche skórki, ale był zdecydowanie najczęściej używanym przeze mnie kosmetykiem. 



W makijażu nie może zabraknąć korektora i tutaj możemy je podzielić na korektory do twarzy i korektory pod oczy. Jeśli natrafimy na ideał to korektor może być użyty zarówno pod oczy jak i do tuszowania niedoskonałości. U mnie korektorem do twarzy wartym polecenia jest korektor z firmy Catrice Camuflage. Doskonale maskuje niedoskonałości, jednak nie nadaje się pod oczy, bo jego konsystencja jest zbyt ciężka i może zbierać się w zmarszczkach. Obecnie szukam super korektora pod oczy, który nie będzie zbierał się w zmarszczkach , a jednocześnie delikatnie rozświetlał tę część twarzy i maskował cienie. Ciężko dostać taki produkt, bo z reguły kosmetyki tego typu albo jedynie rozjaśniają tę część twarzy albo jedynie zasłaniają cienie pod oczami.  Może któraś z Was ma takie cudeńko w domu i chętnie się ze mną podzieli tą informacją.



Kolejna kategoria to pudry i tutaj mam trzy podkategorie:
  • puder w kamieniu - w tym miejscu prym w 2015 roku wiódł Revlon Photoready. Bardzo fajny i przede wszystkim wydajny puder. Jako jedyny, który jest już prawie na wykończeniu, co możecie zobaczyć na zdjeciu,
  • puder sypki - mam ich wiele w swojej kolekcji, jednak większość z nich mnie denerwowała, bo zamiast wylądować na mojej twarzy większa ich część lądowała na moich ubraniach. Być może, że to wina opakowania lub sam fakt, że pudry te są bardzo drobno zmielone i osypują się zanim znajdą się na twarzy. 
  • puder korekcyjny - puder, który nie tylko zmatuje nasza twarz, ale także skoryguje koloryt. 2015 rok był rokiem Meteorytow z Guerlain. Są ich przeciwnicy i zwolennicy. Ja widzę różnice jaka dają po aplikacji. Są osoby, które tego nie widzą.Wersja, która posiadam to wersja compact. 


Nie może zabraknąć także ulubionego produktu do konturowania, którym została paletka ze Sleek'a, która zawiera bronzer, róż i rozświetlacz. Wygodna i niedroga paletka, która świetnie nadaje się w podróż. Bardzo wydajna paletka, która chyba posłuży mi na długi czas.



Teraz może przejdziemy do brwi. W tej kategorii wymienię dwa produkty, które używałam najczęściej i które mogę polecić, bo się u mnie sprawdziły. Są to Rimmel Brow this way - żel do brwi oraz kredka do brwi z Catrice. Oba produkty świetnie ze sobą współgrały. Obecnie testuje jeszcze inną metodę wypełniania brwi, która coraz bardziej zaczyna mi się podobać. 



Były brwi czas więc na makijaż oczu. Zdecydowanie najczęściej używanym produktem stosowanym jako baza pod cienie okazał się Maybelline Color Tatoo, odcień Pink Gold. Nie było chyba dnia, kiedy nie użyłam tego kosmetyku. Świetnie trzyma w ryzach cienie do powiek, jest niedroga. Minus to odcień, który może trochę "zafałszować" rzeczywste kolory cieni do powiek. Nie każdemu może spodobać się fakt, że baza ta ma odcień perłowy. Nie jest to typowa baza, bo firma przeznacza ten produkt do użycia jako kremowy cień do powiek, jednak świetnie sprawdza się jako baza do powiek. 



Przypuszczam, że ciekawi jesteście jakie paletki cieni były moimi ulubionymi w 2015 roku. Proszę oto one:
  • Catrice Absolute Nude,
  • Zoeva Rose Golden,
  • Urban Decay Basic Naked 2,
  • Make Up Revolution Death By Chocolate,
  • moja własna paletka cieni z Inglota, której nie znajdziecie na zdjęciu, ale robiłam o niej wpis na blogu na który Was zapraszam klikając tu  KLIK



Oko mamy już prawie pomalowane brakuje jedynie mascary i eyelinera. W kategorii eyeliner wygrała kredka z Catrice Velvet Matt Smokey Eyes Pencil, którą można rozcierać. Na zdjęciu wersja oliwkowa i czarna.



Ulubionymi mascarami w 2015 roku były dwa tusze. Jeden z nich to tusz z Lancome Hypnose Drama (wpis na blogu KLIK )a drugi to tusz z Oriflame Wonder Lash Mascara. Na zdjęciu widzicie wersje brillant black. Mascara z Orfilame gościła najczęściej na moich rzęsach.



Ostatnią kategorią w tematyce makijażowej są usta. Tutaj używałam zarówno pomadki, błyszczyki jak i konturówki do ust. Pomadkowymi ulubieńcami zostały:
  • Oriflame Color Drop  odcień Rose Elixir,
  • Revlon odcień Golden Decadence - perłowy nudziak.
Moim odkryciem w 2015 roku były tanie błyszczyki z Make Up Revolution i tutaj moim ulubionym został błyszczyk Salvation Intense odcień Nothing like you and I. Błyszczyk długo wytrzymuje na ustach. Wymaga jedynie porządnego wcześniejszego nawilżenia ust, bo może się w nie wpijać i suche usta nie bedą wyglądać wtedy atrakcyjnie.



Całkowicie pomijam tutaj temat związany z ulubionymi pędzlami i innymi akcesoriami ułatwiającymi aplikacje makijażu. Parę pędzli musiałam wymienić, bo już się zużyły i testuje obecnie nowe. Niektórych już nie posiadam, bo tak się zużyły, że musiałam je wyrzucić.

To by byli wszyscy makijażowi ulubieńcy 2015 roku. Jestem ciekawa czy któraś z Was również znalazła podobnego ulubieńca jakie zaprezentowałam w poście. Jak zwykle się powtórzę, ale jeśli interesuje Was jakikolwiek produkt, który nie znalazł się u mnie jeszcze na blogu dajcie znać to wtedy zrobię jego osobna recenzję. 

Dziekuję za spędzony ze mną czas i do następnego razu 

Pozdrawiam 

Kapturkowa

środa, 6 stycznia 2016

7 rad dla opadającej powieki

Witajcie Kochani w Nowym Roku :)

Tak się zbierałam i zbierałam do napisania jakiegokolwiek postu, że anim się obejrzałam to już był 6 stycznia. :)
Posty miały się pojawić jeszcze przed świętami, ale nie udało mi się ich napisać. Jeden z nich to temat związany z opadającą powieką. Problem, który dotyczy bezpośrednio mnie. 
Dużo czytałam na ten temat i myślę, że zabrałam tutaj najważniejsze porady. Dzisiejszy post będzie bardziej pogadankowy niż obrazkowy, ale mam nadzieje, że część z Was skorzysta i postara się wprowadzać te rady na co dzień.
Najważniejsze to nie bać się eksperymentować na sobie. Zawsze niechciany makijaż możemy zmyć i wrócić do tego , do którego jesteśmy przyzwyczajeni lub wprawieni w jego wykonaniu. Nie eksperymentujmy tylko w czasie, kiedy nie mamy go za wiele, bo możemy się zniechęcić, a nie o to nam chodzi.
Nawet gdybym nakręciła filmik na ten temat (czy wstawiła zdjęcia) to i tak nie do końca byłyby do zastosowania przez każdą z Was. Każda opadająca powieka jest inna. Jedna opadać może np tylko  z jednej strony, inna opada na całej długości a jeszcze inna ma opadające kąciki. 

Pierwsza rada:
Zawsze staraj się użyć ciemniejszego cienia od swojej tonacji cery powyżej ruchomej powieki. To da złudzenie, że obszar powyżej powieki (który opada) optycznie się schowa. Najlepiej jeśli cień ten będzie matowy.

Druga rada:
Nigdy nie używaj połyskującego cienia powyżej załamania powieki i powyżej ruchomej powieki, bo przez ten blask będzie się wydawało, że obszar opadającej powieki jest jeszcze większy niż w rzeczywistości. 

Trzecia rada:
Staraj się używać matowych cieni (załamanie powieki i powyżej). W kąciki i na ruchomą powiekę możesz użyć połyskujące. Ruchoma powieka wyda się wtedy optycznie większa.

Czwarta rada:
Nie modeluj brwi z za wysokim odbiciem, bo powstanie wtedy większy obszar, który zakrywa nam ruchoma powiekę.

Piata rada:
Cienie w zewnętrznym kąciku nie powinny za bardzo wychodzić na dół, bo chcemy przecież unieść powiekę a nie bardziej ją przytłoczyć. 

Szósta rada:
Dolną powiekę pokryj ciemnym cieniem lub eyelinerem, ale nie na całej długości (mniej więcej do połowy).Oko wyda się większe.

Siódma rada:
Najlepiej używać mascary, która będzie wydłużała rzęsy. Dzięki temu zasłoni nasz mankament. Możemy też użyć sztuczne kępki rzęs,ale tylko na zewnętrznej części powieki.

Każdy popełnia jakieś błędy, zwłaszcza kiedy się uczymy, ale dzięki temu odkrywamy to co dla nas najlepsze. Więc do dzieła i koniec z opadającymi powiekami :) 

Pozdrawiam serdecznie i do następnego razu :)

Kapturkowa :)

wtorek, 1 grudnia 2015

Makijaz z Catrice Absolut Matt - druga szansa + recenzja

Witajcie Kochani,
Kolejna odsłona makijażu. Tym razem z paletką Catrice Absolute Matt. Dałam jej drugą szansę, bo w moim teście trzech paletek z Catrice wypadła najgorzej. 
Możecie zobaczyć ten test jeszcze raz klikając tutaj : KLIK

Oto paletka :
Nie chce skreślać wszystkiego, dlatego dzisiejszy makijaż powstał z użyciem tej paletki, która posiada matowe cienie. Nie wiem czy wiecie, ale jeśli któraś z Was posiada opadające powieki to powinna właśnie częściej sięgać po matowe cienie. Cienie połyskujące użyte powyżej ruchomej powieki mogą dać złudzenie, że powieki opadają jeszcze bardziej. 
Z matowymi cieniami z reguły jest tak, że ich pigmentacja jest troszkę gorsza, dlatego im ich lepsza pigmentacja, tym lepiej świadczy to o firmie i można jej zaufać.
Jeszcze raz przedstawiam Wam poszczególne cienie na mojej ręce
Na zdjęciu zaznaczyłam Wam od razu cienie, które uzyłam w makijażu.Jak widzicie ich pigmentacja nie powala a te trzy ostatnie powinny być widoczne. Ostatni szary wyszedł jak brązowy. Zastanawiam się, czy zauważyłybyście cień pierwszy od lewej, gdybym nie oznaczyła go gwiazdką :)

Efekt końcowy, który zobaczycie na końcu posta wyszedł całkiem całkiem. Jednak praca z tymi cieniami nie była łatwa. Szary, który użyłam w załamaniu powieki trudno się blendował i tam gdzie nabrałam go więcej tam pozostawała plama, której rozblendowanie zajęło mi sporo czasu. 
Cienie musiałam nakładać kilka razy, żeby wydobyć ich kolor. Używałam w tym celu pędzelka. 
Paletka nie jest droga, więc z jednej strony nie mogłam oczekiwać od niej cudu, ale moja ulubienica Catrice Absolute Nude radzi sobie całkiem nieźle. 
Jeśli już jesteście posiadaczkami tej paletki lub zastanawiacie się nad jej kupnem, bo kusi Was cena to radzę strzepywać nadmiar cienia z pędzelka, żeby uniknąć plam. Lepiej jest przecież dołożyć cień za każdym razem go blendując niż rozcierać plamę. 
Plus za to, że firma stworzyła paletkę tylko z cieniami matowymi. Dla mnie jak znalazł, bo moje powieki mocno opadając i zrobienie jakiegokolwiek makijażu stanowi pewien problem. 
Nie skreślam tej paletki całkowicie. W końcu wydałam na nią pieniążki. Nie lubię jak się coś marnuje i leży w szufladzie nieruszane. Jedyne co to trzeba nauczyć się z nią pracować i mieć więcej cierpliwości. 
A teraz zaprezentuje Wam makijaż. Nie wyszedł tak tragicznie, dlatego nie wyrzucam jej ze swojej kolekcji, 






Efekt końcowy nawet mi się podoba. Na ruchomą powiekę nałożyłam drugi cień od lewej, W załamanie i powyżej cień numer 4. W samo załamanie ostatni szary. Od środka do końca powieki cień numer 3. Pod łuk brwiowy i w kąciki oczu cień numer 1.

Pozdrawiam i do następnego razu :)
Nie zapomnijcie o subscrypcji i polubienie mojej strony na facebooku

Kapturkowa

środa, 25 listopada 2015

Rose Golden z Zoeva - recenzja paletki z cieniami

Witajcie Kochani,
Jak zapowiedziałam dziś przedstawię Wam moją recenzję paletki Rose Golden firmy Zoeva. Nie jest to nowość na rynki, bo pojawiła się 23 lutego. Obecnie nowością jest paletka En Taupe. Paletka Rose Golden dotarła do mnie dopiero teraz, bo nie mogłam znaleźć źródła skąd mogłabym ją kupić.
Okazja w końcu się pojawiła, 
Oto ona:


Opakowanie bardzo ładne i cienkie, więc nie zajmie nam dużo miejsca. Sprawia wrażenie eleganckiego i zamykane jest na magnez, więc nie ma problemu z jego otwarciem. Lekkie. Niestety paletka nie zawiera lusterka ani aplikatora. Dla mnie to żaden problem, bo używam swojego lusterka i swoich pędzli. 
Paletka skrywa w sobie 10 cieni - 4 matowe i reszta połyskująca. 

Paletka posiada przeźroczystą folie, która chroni nasze cienie. Podczas nabierania na pędzel nie sypią aż tak strasznie, żeby brudzić inne cienie, Cienie trzymają się cały dzień. Nie trzeba dokładać dużo warstw, żeby zbudować kolor. Pigmentacja bardzo dobra. Sami ją zobaczycie na moich swatchach.
Cienie nie zawierają parabenów. Poszczególne cienie przedstawiam zaczynając od lewego górnego rogu z paletki i które zaczynają się od prawej strony mojej ręki. 


Moje wrażenia podczas robienia makijażu? Hmmm musiałam w końcu sprawdzić te ochy i achy nad paletkami z Zoeva. W momencie nakładania cieni na powiekę, pomyślałam, że faktycznie pigmentacja jest super, ale w momencie blendowania tych cieni buzia robiła mi się coraz większa. Nie odkładając koloru i cały czas blendując wydobywał się piękny kolor cienia. Rzadko mnie coś w tej kwestii zaskakuje, bo co niby może zaskakiwać, ale teraz już wiem na czym polega fenomen tych cieni. Rozcierają się z łatwością. To uczta dla oczu i przyjemność nakładania. 
Cienie minimalnie osypały mi się na policzek, ale za każdym razem zapominałam strzepać ich nadmiar z pędzelka. 
Patrząc na kolory w paletce można odnieść wrażenie, że niektóre są zbliżone kolorystycznie, co może wywołać u nas wrażenie zlewania się kolorów bez konkretnego ich odznaczania. Z jednej strony może to być zaleta z drugiej wada. Zaleta dla osób początkujących, które mają problem z doborem właściwych kolorów, dla kogoś innego może to być nudny zestaw kolorystyczny. Dla mnie jest w sam raz , bo ja lubię odcienie wpadające w róż, bo dzięki nim oczy wydają się być wypoczęte. 

Jedyną wadą jaka zauważyłam jest brak cienia, który mogłabym użyć jako bazowy oraz w kąciki oczu i pod łuk brwiowy. Najjaśniejszy odcień z paletki nie nadaje sie pod luk brwiowy i w kąciki oczu bo jest troszkę za ciemny i musimy się posiłkować dodatkowymi innymi cieniami. 

Do paletki możemy sobie dokupić zestaw pędzli i kosmetyczkę pasujące do całego zestawu. Paletka kosztuje około 24 euro , pędzle około 90 euro. Kuszą mnie te pędzle, bo podobno świetne są, ale niestety jak narazie poza zasięgiem cenowym dla mnie. 

Podsumowując, jeśli zastanawiacie się nad kupnem jakiejkolwiek paletki z tej firmy to nie ma się nad czym zastanawiać. Bierzcie w ciemno. Tylko dobierzcie sobie pasujący dla Was zestaw kolorystyczny. Super paletka, piękne cienie, łatwo się z nimi pracuje. Dla zainteresowanych mogę podać namiary, gdzie ją kupić (zwłaszcza dla osób mieszkających w Irlandii).

Jeśli chcecie zobaczyć makijaż wykonany tą paletka to zapraszam tutaj KLIK 

Pozdrawiam Wszystkich i do następnęgo razu :)

Kapturkowa

wtorek, 24 listopada 2015

Druga Nowosc paletka Pink Fizz z Makup Revolution - recenzja

Witajcie Kochani,
Dziś przedstawię Wam drugą nowość z Makeup Revolution - paletkę Pink Fizz. Kolejna odsłona tym razem 3 czekoladowej paletki, która znalazła się w moim posiadaniu. 
Różowa piękność najbardziej mi się spodobała jak zobaczyłam ją pierwszy raz. 

Paletka wygląda aż za bardzo cukierkowo i wyglądem przypomina mi czekoladkę z nadzieniem w środku. Podobnie jak pozostałe posiada aplikator i duże lusterko.
Paletka bardzo tania - 7.99 GBP. Dostępna również online dla Irlandii, co mnie cieszy,bo jakość produktów tej firmy jest więcej jak zadowalająca,

A co mamy w środku ? 

Po otwarciu nie mamy aż tak intensywnego zapachu jak w pozostałych paletkach, ale jak spróbowałam ją powąchać bliżej to od razu przeniosłam się w czasy, kiedy chodziłam do szkoły podstawowej, bo zapach przypominał mi używane wtedy przeze mnie gumki do mazania :)
Ktoś je pamięta ? ;)


Ale do rzeczy. Mamy tutaj trzy typowo matowe cienie, reszta pięknie się błyszczy, a niektóre nawet mienią się na inny kolor jak zauważyłam to przy ciemnoniebieskim kolorze,który mieni się na jasno fioletowo. Osoby nie lubiące za dużo blasku mogą być rozczarowane,ale przecież idą święta, podczas których wszystko się błyszczy i iskrzy. Warto mieć jedną "iskrzącą"paletke.
Kolory bardzo mi się podobają. Cienie od góry nie są powalająco super widoczne, ale przydadzą się, kiedy będziemy chciały zrobić bardzo delikatny dzienny makijaż i użyć czerwonej pomadki i czarnego eyelinera. 
Zapraszam Was na swatche. Trzy pierwsze robiłam w niezbyt dobrym oświetleniu dziennym (niestety u nas pada i światło jest niewystarczające), dlatego zrobiłam także swatche w oświetleniu sztucznym, żebyście zobaczyli jak cienie pięknie błyszczą. 
Zaczynamy od strony lewej od góry:


Jak widać , mało co widac :D ale pozostałe kolorki rozkręcą się bardziej i będą lepiej widoczne. 


A teraz zdjęcia w świetle sztucznym:

Jak dla mnie kolorki mimo wszystko super :) Kto się ze mną zgadza to proszę łapka w górę :)
Nie będę się tutaj powtarzać jak cienie się blendują, bo dokładnie jest tak samo jak w poprzednich czekoladowych paletkach. Odsyłam was do moich poprzednich postów. Cienie trzymają się cały dzień z bazą. W klimacie, w którym mieszkam raczej nie odważyłabym się używać jakiegokolwiek cienia bez bazy, bo szybko każdy zniknąłby z mojej problematycznej powieki. Dodatkowo deszcz i wiatr zniszczyłby cały efekt mojej pracy, a szkoda by było. 

Niedługo przedstawię Wam makijaż wykonany tą paletką.

Dziękuje za poświęcony czas i do zobaczenia :)

Pozdrawiam 
Kapturkowa :)

poniedziałek, 23 listopada 2015

Nowość ! paletka Salted Caramel z Makeup Revolution - recenzja + makijaz

Witajcie Kochani,
Choroba trzyma mnie już prawie 3 tygodnie i jak narazie końca nie widać. Mam nadzieje, że w końcu odpuści. Przychodzę do Was z nowością z Makeup Revolution paletka z serii czekoladowej I Love Makeup "Salted Caramel" .


 Paletka ma podobny design jak pozostałe z serii czekoladkowej. Różnią się jedynie kolorami. Mam w swojej kolekcji cztery z tej serii. Każda ma w sobie to coś, co ją odróżnia od pozostałych.
Kolory się nie powtarzają. Może jeden, który wygląda podobnie (ten z odcieni rudych). 
Jeśli interesuje Was recenzja innej paletki to odsyłam Was do linka:

Paletka posiada duże lusterko i aplikator jak poprzednie i co jest bardziej zauważalne to pachnie karmelem. Ten zapach jest bardziej wyczuwalny.
W paletce mamy 8 odcieni matowych i 8 połyskujących, Zdjęcia cieni, które zobaczycie są wykonywane w świetle sztucznym i było to celowe działanie, bo chciałam, żeby było widać jak ładnie połyskują.
Moje początkowe odczucie po zobaczeniu tej paletki było takie, ze powiedziałam sobie : nie to nie dla mnie paletka,bo za dużo tam ciemnych cieni, których pewnie nie zużyje. Bardziej przypadła mi do gustu paletka w różowym opakowaniu, Potem przyjrzałam się jej jeszcze raz i coś "zaiskrzyło". :) Ciemnych cieni jest zaledwie 9.
Zobaczcie sami:
Szczególnie ten niebieski cień mnie zainspirował, alena makijażu, który Wam pokażę trochę wyszedł jak szary. 
Cienie, podobnie jak w paletce, którą ostatnio testowałam, również mogą trochę tracić odcień przy blendowaniu, ale jeśli użyjemy dobrej bazy to nie będzie to aż tak zauważalne. Stopień nasycenia kolorów można sobie stopniować. 
Same cienie prezentują się ciekawie i wydaje mi się, że są jak najbardziej odpowiednie na jesienna aurę.
Na zdjęciach pokażę Wam swatche zaczynając od lewego górnego rogu. Za każdym razem będę zaczynać od lewej kiedy będę prezentować kolejne rzędy. 


Nie wiem, czy to dobrze widać, ale na środkowym zdjęciu (drugi od prawej) jest ślicznie połyskujący różowy, który nie oddał tego połysku,kiedy nakładałam go na środek powieki w ciągu dnia.
Cienie nawet nie osypują się aż tak bardzo, zresztą bądźmy szczerzy to osypywanie się cieni zdarza się także markom z wyższej półki. 
Jeśli używacie pędzelka do nakładania cieni to radzę Wam nakładać je tzw. systemem stemplowania, czyli przykładać je do powieki (nie rozcierać). 
Plus za dwa duże najjaśniejsze cienie, których używa się najczęściej (jeden matowy i drugi połyskujący,który można użyć w załamaniu powieki).
A teraz zaprezentuje Wam mój makijaż wykonany tą paletką:




I co Wy na to ? Podoba się Wam nowość z Makeup Revolution ? Kosztuje tylko 7.99 GBP. 

Dziękuje za poświęcony czas i do następnego razu :)

Pozdrawiam

Kapturkowa :)

niedziela, 8 listopada 2015

Death by Chocolate z Makeup Revolution - recenzja

Witajcie Kochani,

Dziś recenzja znanej paletki z Makeup Revolution I love Makekup Death by Chocolate. Paletka jest już ponad rok na rynku, ale dopiero jakiś miesiąc temu dostała sie w moje ręce.
Zamówiłam ja bezpośrednio ze strony firmy, bo niestety nie mogłam jej nigdzie znaleźć w swojej okolicy.

A oto i ona :


Poniżej zdjęcie wykonane w innym świetle.Zrobiłam drugie bo zauważyłam, że wyszło małe przekłamanie kolorow.


Jak widzicie paletka ma kształt tabliczki czekolady, aż się chce ja zjeść. W dodatku mam wrażenie, że cienie pachną gorzką czekolada. Czytając opinie innych blogerek spotkałam się z opiniami, że ich paletki nie mają żadnego zapachu. Moja wyraźnie zapach ma. :)
Paletka prawie do złudzenia przypomina te z Too Faced Chocolate Bar Eyeshadow. Chodzi o sam układ cieni,bo jednak trochę się różnią odcieniami. 
W paletce znajdziemy 16 cieni z czemu dwa są największe (satynowy i matowy). Zostało to dobrze pomyślane, bo cienie te używa się najczęściej.

Poniżej zaprezentuje Wam swatche poszczególnych cieni zaczynając od lewego górnego rogu




Opakowanie posiada stosunkowo duże lusterko. Opakowanie wydaje się być solidne, ale już przy pierwszych użyciach paletki wyłamał mi się jeden tylny zawias, przez co muszę uważać teraz przy domykaniu paletki, bo nie zawsze chce się domknąć.

Cienie łatwo się blenduja i posiadają całkiem niezła pigmentacje jak na tak tania paletkę. Przy nakładaniu cieni pacynką dołączoną do opakowania (moją gdzieś wcięło), cienie się osypują. Przy użyciu cienia dobrze jest go strzepać zanim nałożymy na powiekę. 

Niestety zauważyłam, że cienie podczas blendowania tracą swoje kolory jeśli użyjemy pędzelka ( przy nie użyciu bazy). Przy traceniu koloru nie zanika on całkowicie,co możemy czasami zauważyć w tanich paletkach. Można dodać więcej cienia, jeśli efekt nas nie zadowala w pełni.  Nie zauważyłam tego efektu podczas rozcierania palcami. Być może że palce lepiej wklepują produkt w powiekę, dzięki czemu łatwiej się do niej przyczepiają. 
Podczas użycia bazy pod cienie efekt tracenia koloru przy blendowaniu nie jest aż tak widoczny. 
A teraz zaprezentuje Wam zdjęcia z traceniem koloru przy blendowaniu pędzelkiem bez użycia bazy. Wybrałam te najciemniejsze cienie, bo na nich najlepiej było to widoczne. 

Paletką można wykonać zarówno dzienny jak i wieczorowy makijaż. Cienie, które lekko połyskują nie zawierają w sobie drobinek. Nie jestem Wam w stanie powiedzieć, czy cienie wytrzymają cały dzień bez bazy,bo ja zawsze jakaś używam. Z bazą cienie wytrzymują cały dzień.
Podsumowując praca z tymi cieniami jest całkiem przyjemna i szybka. Wykonanie makijażu jak na zdjęciu zajęło mi 30 minut ;)


Bardzo fajna paletka za naprawdę niewielkie pieniądze. Paletka z Too Faced kosztuje około 60 euro a z makeup revolution około 11 euro. Za taką jakość cieni wole już moją czekoladową paletkę z makeup revolution.

Dziękuje za poświęcony czas i do następnego razu.

Pozdrawiam

Kapturkowa :)